hannah photographyfall & winter '09 |
|
My (13) | Blady (8) | Przedmioty (10) | Chwile (32) | Auto (34) | Przyjaciele (16) | Natura (23) | Muzyka (7) | Info (5) | Miejsca (46) | Inspiracje (36) | niachacz | pollitka | efrem | kissed | down-blabla | lillamy | fotolog.pl | photobucket.com | Ja: digart | deviantart | ownlog |
16 czerwca 2008My | muffin. (5)![]() I don't wanna close my eyes, I don't wanna fall asleep cause I miss You baby... I don't want to miss a thing. napiękniejsze oko świata. no dobra, niech będzie, że dwa oka. nadszedł w końcu dzień, na który czekałam od ponad półtora roku. oto mój siedemnasty. wracam niedługo, z my brand new ligament. żeby tylko nie zapeszyć. 25 czerwca 2008Info | muffin. (5)Nie spodziewałam się, że kiedyś to powiem. I nawet nie wiem, czy w końcu padną te słowa. Na dobór złego pod okno zajechał jakiś palant i głośną muzyką oznajmia światu, że nadeszły wakacje. No tak, mamy drodzy państwo wakacje, dokładnie to trzeci ich dzień, dobiegający zresztą końca. Nie liczę weekendu, bo przecież on i tak byłby wolny. Wakacje. Słońce, czasem deszcz (czasem nawet więcej niż słońca), wolność, swoboda, odpoczynek, relaks, zabawa, entuzjazm, optymizm i tysiące innych określeń, które poza tym nijak mają się do mojej skromnej, kalekiej na dzień dzisiejszy osoby. Jakże żałosne jest siedzenie w domu i użalanie się nad swoją osobą, zwłaszcza, gdy jedyną dolegliwością psującą panującą wokół radość wakacji jest czasowy ból mięśni, także ograniczenie ruchowe. Naprawdę nie miałam problemów z zachowywaniem się normalnie. Zwykle też narzekam, więc poza tym wszystko było ok. Ale dzisiaj po powrocie z domu przy ul. Sobótki 6/1 coś sie złamało i takie pozostanie do konca tego dnia. Jutro nie będzie śladu po tym parszywym humorze, ale przecież teraz urocza chwila trwa, siedzę (wreszcie przy swoim) komputerze i wyżalam się klawiaturze. Czy to przypadkiem nie jest jeszcze bardziej żalosne? Trudno. Dotknę dzisiaj dna i odbiję się w impetem zabierającym całą moją energię. \'You are crazy\' mawiała moja wychowawczyni. Czemu dzisiaj to \'crazy\' może mieć postać tylko złego nastroju? Nie wiem. Skończyły się baterie, NIE MAM OCHOTY na nic. Wchodzę na gadu gadu. Tajlandia, Bułgaria, Węsiory, Kąty Rybackie i dziesiątki innych miejsc, gdzie odpoczywa, bawi się młodzież. A ja siedzę w domu, zabijam czas kolejnymi epizodami Zeusa i oglądam wszystkie możliwe powtórki seriali. Kanał za kanałem, film za filmem, serial za serialem. Nie mam siły nawet wyjść na taraz, żeby poczytać na świeżym powietrzu. Mięśnie nadwyrężyłam ćwiczeniami, które mimo, że dają mi szaloną dumę związaną z ich rezultatami, męczą mnie i zniechęcają. Jakze żałosne są te wszystkie czynności, które robię, chociaż powinnam raczej powiedzieć, jakże żałosne są te wszystkie, których NIE robię. I tutaj wymieniania byłoby więcej. Dlaczego dzień podłamania musiał nadejść? To tak jak po operacji tydzień temu, tzw. przeze mnie oczyszczenie. Trzymam się dziarsko, ale na chwilę łamię, bo ileż można trzymać w sobie żal i zazdrość. Zazdrość o te wszystkie przyjemności, jakimi cieszą się moi znajomi. I na samą myśl, że mogłabym być gdziekolwiek indziej byle nie tu nie daje mi spokoju. Ale po co myśleć takimi kategoriami? Przecież musiał kiedyś nadejść ten siedemnasty i pewnie niedługo zapomnę o całej sprawie. Wszystko to wiem, ale przecież to nie odda mi wakacji, na które tyle czasu czekałam i na które tak zapracowałam. Niby jest to forma odpoczynku, ale w jaki sposób ma się równać chociażby z siedzeniem nocą na plaży i oglądaniem morza i gwiazd? Gdy tylko przypominam sobie czasy z Chorwacji, gdy leżałam tam bez żadnych zmartwień, bez zobowiązań, bez obowiązków... To najwspanialsze uczucie pod słońcem. I pocieszam się tym, że rok temu też byłam uziemiona przez miesiąc w Gdańsku. Tyle że wtedy miałam motywację, miałam zajęcie, miałam możliwość poznania pracy na całego. I nie nudziłam się ani chwili. A teraz? Teraz na palcach jednej ręki mogłabym zliczyć zajęcia, jakie zajmują mi czas w pełni. I myślę, że nie wymagałoby to nawet tej jednej ręki... Ciekawe, czy serwis fotologa ma jakieś ograniczenia jeśli chodzi o ilość znaków we wpisie i czy trzeba wstawiać jakieś zdjęcie w każdej notatce. Myślę, że te kilkadziesiąt zdań lepiej obrazuje sytuację niż jakiekolwiek zdjęcie. Poza tym nie sądze, by ktoś chciał oglądać zdjęcia szwów czy drenów. Miłych wakacji. | layoutwykonany przeze mnie © 2006-2009 | online: | all time: |